NORDKAPP 2011
NORWEGIA / NORDKAPP 2011

Zimą offroadu można szukał nawet na... szosie. Zagadką pozostawało dla nas, czy „pustynne” auta nadają się do ekstremalnych zimowych podróży. Toyota Landcruiser przeszła „lifting” zdecydowanie saharyjski. Teraz dołożyliśmy tylko niezależne ogrzewanie spalinowe.

Pojechaliśmy dwuosobową załogą (Oberżyświat i Wojtek) z Krakowa przez Wilno, Rygę, Sankt Petersburg, Murmańsk. Najzimniej było w... Polsce, minus 20. Na przylądku Nordkapp minus 5 oraz sztorm i wichura zablokowały nas w interiorze przez trzy dni. Dało się przeżyć – przesiedzieliśmy w aucie szarpanym przez wiatr. Również rekordowe opady śniegu okazały się znośne.

Turystów nie było prawie wcale. Jako oryginały mogliśmy liczyć na pomoc mieszkających na prowincji Norwegów i Finów. A Rosja? No cóż, jakości dróg nie krytykujemy, bo pokryte były śniegiem i lodem. Morze Białe, zatoki Botnicka i Ryska zamarznięte, wódka w związku z tym zimna.

Wracaliśmy przez Rovaniemi, Helsinki i Tallin. W sumie przejechaliśmy „śniegiem” 7000 kilometrów i doszliśmy do wniosku, że teraz Alaska i Syberia zimą nam niestraszne.